Marysia urodziła się w 26 tygodniu ciąży z poważną infekcją płuc. Bezpośrednio po urodzeniu podłączono ją do respiratora, bo sama nie mogła oddychać. Doszło do rozedmy płuca lewego i niedodmy prawego.
Po dwóch tygodniach zaczęto ja karmić sondą. Już wtedy doszło do trwałego uszkodzenia płuc, co w efekcie doprowadziło do dysplazji oskrzelowo-płucnej.
Dodatkowo okulista stwierdził rotinopatię wcześniaczą i Marysię przewieziono z Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, na zabieg laserokoagulacji siatkówki.
Po przyjęciu do CZD stan dziecka uległ pogorszeniu. W stanie ciężkim trafiła na intensywną terapię. Podczas badań wyszło, że ma zapalenie płuc, ponadto zapalenie otrzewnej, niewydolność nerek, zakrzep żyły biodrowej i drgawki. Marysia była kilkakrotnie reanimowana, czego następstwem był wylew do mózgu IV stopnia, a w tej chwili dziecko ma małogłowie.
Po dwóch tygodniach zaczęto ja karmić sondą. Już wtedy doszło do trwałego uszkodzenia płuc, co w efekcie doprowadziło do dysplazji oskrzelowo-płucnej.Dodatkowo okulista stwierdził rotinopatię wcześniaczą i Marysię przewieziono z Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, na zabieg laserokoagulacji siatkówki.
Po przyjęciu do CZD stan dziecka uległ pogorszeniu. W stanie ciężkim trafiła na intensywną terapię. Podczas badań wyszło, że ma zapalenie płuc, ponadto zapalenie otrzewnej, niewydolność nerek, zakrzep żyły biodrowej i drgawki. Marysia była kilkakrotnie reanimowana, czego następstwem był wylew do mózgu IV stopnia, a w tej chwili dziecko ma małogłowie.
W trakcie pobytu wykonano zabieg laseroterapisiatkówki, a z powodu trudności w odłączeniu od respiratora wykonano tracheotomię. Pod koniec pobytu, udało się odłączyć córeczkę od respiratora, ale nadal była zależna od tlenu.
W takim stanie przewieziono ją do szpitala w Rzeszowie na oddział dziecięcy. Tam przebywała trzy miesiące. W tym czasie udało mi się nauczyć ją jeść z butelki. Mimo zaawansowanego leczenia, Marysia nadal była tlenozależna. Bardzo chciałam żeby zaczęła oddychać sama i można było usunąć rurkę do oddychania. W tym celu przewieziono nas do Kliniki Torakochirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce –Zdrój. Tam po przeprowadzeniu badania bronchoskopowego stwierdzono możliwość wyjęcia rurki. Po kilku dniach dokonana pomyślnie próby dekaniulacji i odłączenia tlenu na stałe. W kolejnych dniach zaobserwowano poprawę oddechową, która pozwoliła na opuszczenie szpitala. Po konsultacji pulmonologicznej wypisano nas do domu.
Następstwem wszystkich tych chorób, w tej chwil Marysia jest bardzo opóźniona w rozwoju. Często choruje, a nawet najmniejsza infekcja może być zagrożeniem dla jej życia. Dodatkowo uszkodzenie siatkówki i wylew nie pozwala jej na nawiązanie kontaktu wzrokowego z otoczeniem. Jest dzieckiem nadwrażliwym słuchowo i wymaga ciągłej opieki.
W takim stanie przewieziono ją do szpitala w Rzeszowie na oddział dziecięcy. Tam przebywała trzy miesiące. W tym czasie udało mi się nauczyć ją jeść z butelki. Mimo zaawansowanego leczenia, Marysia nadal była tlenozależna. Bardzo chciałam żeby zaczęła oddychać sama i można było usunąć rurkę do oddychania. W tym celu przewieziono nas do Kliniki Torakochirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce –Zdrój. Tam po przeprowadzeniu badania bronchoskopowego stwierdzono możliwość wyjęcia rurki. Po kilku dniach dokonana pomyślnie próby dekaniulacji i odłączenia tlenu na stałe. W kolejnych dniach zaobserwowano poprawę oddechową, która pozwoliła na opuszczenie szpitala. Po konsultacji pulmonologicznej wypisano nas do domu.
Następstwem wszystkich tych chorób, w tej chwil Marysia jest bardzo opóźniona w rozwoju. Często choruje, a nawet najmniejsza infekcja może być zagrożeniem dla jej życia. Dodatkowo uszkodzenie siatkówki i wylew nie pozwala jej na nawiązanie kontaktu wzrokowego z otoczeniem. Jest dzieckiem nadwrażliwym słuchowo i wymaga ciągłej opieki.
Historia Marysi


